Adrianna7

"Napisało do mnie już kilkadziesiąt osób chamsko potraktowanych przez Koronę, wyrzuconych lub odsuniętych pytając, czy możemy razem działać. Odpowiadam: OCZYWIŚCIE, ŻE TAK! Bardzo Was potrzebuję! Jeśli nie jesteście potrzebni Braunowi, to ja Was przyjmę z radością! Mamy te same wartości. Przeszliśmy podobną drogę. Walczymy o to samo. Nie wolno nam się rozejść. Potraktujcie to jak wyzwanie w czasach okupacji. Jeden dowódca uznał, że rozwiązuje oddział, a ja wzorem Hubala mówię: ślubowałem Polsce wierność i broni nie składam. Tworzymy nową organizację do walki ze starym wrogiem! Każdy, kto ma doświadczenie w boju i chce mi pomóc w organicznej pracy w okręgach niech napisze prywatną wiadomość na profilu Reduty Polskości."

Skopiowane z Fb Piotr Korczarowski:

"Największym kłamstwem, jakie sprzedałem ludziom jeżdżąc z Braunem w kampanii prezydenckiej było hasło: "Budujemy szeroki front gaśnicowy". W zamyśle miało wyglądać to tak, że Korona zmieni nazwę lub powstanie nowa partia, w której 50% miejsc należeć będzie do Korony, a reszta oddana zostanie działaczom z mniejszych organizacji, którzy wsparli nas w kampanii. Chodziło więc o ludzi od Korwina, którzy wykonali ogrom pracy w Internecie, kamratów, którzy licznie zasilali wszystkie wiece i zbierali podpisy, ale też byłych działaczy PJJ Rafała Piecha, dawnych członków Samoobrony i LPRu, ludzi Mirosława Piotrowskiego i Ruchu Antywojennego oraz wielu innych mniejszych lub większych organizacji. Kilka miesięcy później, gdy już mnie wykreślono z członkostwa w partii, kłamiąc jednocześnie, że nigdy członkiem Korony nie byłem - co już w jakiś sposób rzutuje na wiarygodność tego środowiska - odbył się kongres Korony w Bełchatowie, na którym to podjęto decyzję, że ludzie Brauna idą samodzielnie do wyborów parlamentarnych, a słowo dane tym wszystkich środowiskom w kampanii prezydenckiej nic nie znaczy, bo na ich miejsca czekają już różni przedsiębiorcy i mundurowi. Tylko wobec Korwina dotrzymano słowa, gdyż jak cwaniacko uznano JKM w każdej chwili może umrzeć i ktoś tę schedę po nim musi przejąć, a gdy dostatecznie wiele razy pokaże się go na koniec życia z Braunem, to będzie oczywiste, że ten w oczach wolnościowców stanie się jego następcą.

Na kongresie w Bełchatowie doszło też do innych ciekawych zawirowań. Stwierdzono np. że Marta Czech za mocno wypłynęła już jako rzecznik partii, a kilkukrotnie okazała wcześniej nieposłuszeństwo, kwestionując niektóre decyzje partii i trzeba ją zmienić. Zrobiono to w bardzo elegancki sposób, gdyż Marta dowiedziała się, że nie jest rzecznikiem partii podczas kongresu, który sama prowadziła. Ważniejsze jednak, że na tym kongresie dokonano też reformy Komitetu Politycznego. Z kilkunastu osób, które reprezentowały tam całą Polskę i różne grupy wiekowe wykluczono WSZYSTKICH poza trójką posłów i jednym nowym spadem z PiSu oraz trzema kobietami, które nigdy, przenigdy nie odważą się wyrazić własnego zdania w obliczu majestatu prezesa. Wcześniej w Komitecie Politycznym był np. Sławomir Sala, który tytanicznym wysiłkiem szefa sztabu kampanii do europarlamentu wysłał Brauna do Brukseli. Był też Rafał Foryś, który gdyby się dostał na europosła, może ocaliłby to stanowisko, ale w obliczu fiaska w jednym z najgorszych okręgów wyborczych, jego młodzieńczy, do bólu lojalny głos nie miał już znaczenia. Obaj oczywiście nadal są w Koronie, ale sam fakt, że dwie tak ważne osoby pozbawiono prawa głosu we władzach partii jest wymowne.

A skoro mówimy już o ważnych ludziach, których skreślono z listy przydatnych, to może warto wspomnieć o doktorze Marcinie Sowińskim, którego sam polecałem wyborcom, jako dzielnego lekarza, co w czasie Covidu uświadamiał swoich pacjentów o ryzku szczepień. Sowiński był przewodniczącym okręgu i pomagał organizować kilka innych, lecz wyleciał, bo miał ALE wobec ludzi Korony, którzy stanęli w obronie burzonego pomnika żołnierzy radzieckich. Teraz jego miejsce zajął Mateusz Piskorski, do którego prywatnie absolutnie nic nie mam, jednak Piskorski znany jest z tego, że 3 lata przesiedział w areszcie wydobywczym pod oskarżeniami o przyjmowanie pieniędzy od rosyjskiego wywiadu m. in. na budowę struktur "pierwszej w Polsce prorosyjskiej partii" Zmiana. A więc roszada zwolennika burzenia sowieckich pomników na człowieka, który wielokrotnie potrafił stawać w obronie np. Armii Czerwonej jest znamienna. Także Damian Garlicki, dzielny ratownik medyczny z czasów Covidu, którego twarz znacie z okładki książki pt. "Zabójczy system? Ratownik medyczny przełamuje zmowę milczenia", promowanej we wszystkich niezależnych stacjach w tamtym czasie, nie ma już nic wspólnego z Koroną. Skończył się zatem Covid, temat już nie grzeje, więc można wykopać ze struktur bohaterów tamtego okresu. Pozbyto się nawet Radosława Paciejewskiego, który w pewnym momencie uchodził za prawą rękę Włodzimierza Skalika. Myślałem, że Radek jest niezatapialny, bo od zera zbudował silny okręg w Łodzi. Przez lata obserwowałem rachityczność działań łódzkiej grupy pod egidą Brauna, aż pojawił się Paciejewski i zebrał kilkadziesiąt osób gotowych na każde poświęcenie, co wyraźnie było widać w kampanii prezydenckiej. Wyleciał przez tę samą historię co reszta - za bardzo urósł - a tu trzeba tępić jednostki z dużą ambicją, bo mogą za głośno wyrażać własne zdanie. Ciekawostką jest tu fakt, że miałem duży konflikt z Paciejewskim i nie mam najmniejszego powodu, by go bronić, jednak nie mogę podważyć jego zdolności organizacyjnych, a przede wszystkim faktu, ze to kolejny młody człowiek, który daleko zaszedł u Brauna, tylko po to, by zostać odstrzelonym krótko przed wyborami.

Z tymi młodymi ludźmi to swoją drogą ciekawa praktyka. Najpierw Braun i przekonuje do zaangażowania politycznego, a później ostentacyjnie wyrzuca, jakby chciał każdego oznaczyć, że "ten był u mnie i jest już spalony". Tak było z Tomkiem Stalą z wydawnictwa Freedom, którego Braun promował przez lata, aż Tomek zdeklarował się politycznie, biorąc udział w wyborach na prezydenta Częstochowy, gdzie później startował też z pierwszego miejsca listy Brauna. Ten okręg był tak słaby, że najważniejsza osoba w Koronie, czyli Włodzimierz Skalik, który mieszka tam całe życie, ostatecznie wybrał Opole, by kandydować. Tomek nie zrobił więc mandatu i wyleciał z partii. Także Jakub Zgierski, współautor "Enckylopedii Antykultury" i założyciel instytutu im. Krzysztofa Karonia po raz pierwszy zdecydował się na działalność polityczną właśnie u Brauna. Szybko jednak wyleciał, bo się szarogęsił, a tu potrzeba pokornych cieląt przecież.

To jedynie wierzchołek góry lodowej tego, co utwierdza mnie w przekonaniu, iż wiem jak i dlaczego tak się sprawy potoczyły w moim przypadku. Jedyną różnicą jest to, że panowie z Korony wiedzieli, że w działalności społecznej istniałem 15 lat przed nimi i z pewnością nie zrezygnuję z mojej ideowej walki, więc trzeba było mnie jeszcze zniszczyć i zohydzić w oczach ludzi. Zanim więc pojawiły się freak-fighty, zanim pokazałem się z Marianną w jakimkolwiek wywiadzie - najpierw pojawiła się narracja o tym, że zdradziłem, że się skończyłem, że skompromitowałem i sprzeniewierzyłem, co oczywiście z lubością powtarzają dziś fanatycy Brauna. Sami nie wiedzą nawet dlaczego, bo mieszają fakty i daty tak jak głupcy opowiadający o wojnie na Ukraianie, gdzie składa im się, że najpierw Rosja zajęła Krym, a potem był Majdan, gdzie władza od pierwszego dnia strzelała do ludzi, a potem bez żadnego powodu Rosja weszła do Donbasu. Braun z ekipą wiedzą, że kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą, bo postępują wedle najlepszej szkoły budowy fanatycznej organizacji politycznej.

Najważniejsze jednak jest to, że zrobiłem absolutnie wszystko, żeby skontaktować się z Braunem i znaleźć choćby najmniejszą nić porozumienia. Do ostatniego dnia kampanii wyborczej, mimo decyzji komitetu politycznego o wyrzuceniu mnie ze wszystkich struktur, grałem lojalnie i namawiałem do głosowania na tego człowieka. Myślałem bowiem, że to jedno wielkie nieporozumienie i to wprost niemożliwe, by człowiek, którego znałem 17 lat tak się zmienił! Zwłaszcza, że to czego nie wiecie, lub kompletnie nie przyjmujecie do świadomości, to fakt, iż Braun doskonale znał Mariannę i to na długo zanim ją poznałem. Wszak była partnerką Przemka Czarneckiego, syna przyjaciela Brauna. Spotykali się zatem wielokrotnie i w tamtym czasie Braun nie tylko nie widział problemu, aby ona kandydowała z jego listy, ale dzwonił też do innej znanej w środowisku dziewczyny proponując, aby obie panie poprowadziły w Internecie program polityczny, w którym na koniec zachwalałyby Koronę. Marianna była jednak na etapie negocjacji kontraktu z telewizją braci Karnowskich i z pomysłu Brauna nic nie wyszło, ale zgadnijcie kogo zaprosiła na wywiad w pierwszym odcinku jej nowego programu? Oczywiście Grzegorza Brauna! Na swych mediach społecznościowych miała też wtedy przypięte zdjęcie, gdzie z Braunem podają sobie dłonie. Mówiła mi, że była zaskoczona, iż Braun nie widzi problemu w jej udziale we freakfightach, lecz on ją jedynie poinstruował, by rok przed wyborami zakończyła te przygodę. Odpowiedzią na wszystko tutaj jest Ryszard Czarnecki, który z jednej strony bardzo ją wspierał i robił wszystko, aby relacja Marianny z jego synem przetrwała, a z drugiej pomagał Braunowi na wielu obszarach. Podpowiadał jak załatwiać fundusze na różne akcje. Jak zorganizować biuro w Brukseli. W końcu do dziś to biuro prowadzi dla Brauna wieloletnia asystentka Czarneckiego, a jej mąż po wyjeździe Brauna do Brukseli zapisał się do Korony i teraz jest tam ważną postacią. Tak więc dopóki Marianna była z Przemkiem, nie było problemu. Zaczął się, gdy zostawiła go dla mnie, ale to już inna historia. Nie mniej jednak skończonym durniem, naiwnym głupcem i kompletnym idiotą jest ten, kto przetłumaczył sobie, że wyrzucenie mnie w trakcie kampanii, którą de facto prowadziłem niemal na każdym spotkaniu, to faktyczny powód wyrzucenia mnie z partii! Dość wspomnieć, że z Marianną związany byłem już wtedy od wielu tygodni i nie było to żadną tajemnicą w partii. Utrzymywałem jednak tajemnicę przed mediami i kilkukrotnie pytałem Brauna co robić, jeśli to wyjdzie. Proponowałem nawet, że dla dobra sprawy wszystkiego się wyprę i powiem, iż spotkałem się z nią wyłącznie w celu przeprowadzenia wywiadu. Braun, najpierw w rozmowie cztery oczy, później przy świadkach w busie, a na koniec przy kilku osobach z mojego okręgu powiedział mi, że nic nikomu do tego z kim jestem i nie będzie miało to żadnego wpływu na moją rolę i pozycję partii. Wtedy nawet Marianna w to nie wierzyła, ale mając już zgodę Brauna, pełną świadomość posła Fritza i wiedzę szefa mojego okręgu powiedziałem OK, potwierdzamy to, bo w kampanii, gdzie dają nam sondażowe 0% i wielu ludzi nie wie nawet, że Braun kandyduje, bo wciąż myślą, że kandydatem Konfederacji jest Mentzen, będzie chociaż trochę szumu i w końcu nazwa naszego komitetu pojawi się w mediach. Tak dokładnie się stało i przez 2 dni nie było najmniejszego problemu, aż przyszedł czas na finał w Kielcach, gdzie przed spotkaniem z wyborcami Braun rozmawiał ze mną jak zawsze i totalnie graliśmy w jednej drużynie, a po spotkaniu odebrał od kogoś telefon, po którym na schodach oświadczył mi, że nie jadę już na Lubelszczyznę i moja przyszłość w partii stoi pod znakiem zapytania. Rankiem zadzwonił Skalik, godzinę przed wywiadem u Moniki Jaruzelskiej, umawianym od tygodni i powiedział, że nie ma mnie już w partii. Ludzie mówią, że słabo w tym wywiadzie wypadłem, ale nie wiedzą, że ja tam wszedłem na nogach z waty, bo mój świat chwilę wcześniej się zawalił. Mimo to, zamiast ulec emocji i wziąć odwet za ich zdradę, wypełniłem cały wywiad gadaniem o mnie i o niej, a na koniec, gdy Monika Jaruzelska doskonale już wiedząc, jak się sprawy mają, zapytała mnie o Skalika, powiedziałem, że jest świetnym szefem sztabu, a Brauna popieram do końca. I w tym wytrwałem do dnia wyborów. A później rozpoczęła się na mnie nagonka i fabrykowanie kłamstw, że nigdy nie byłem w partii, nie odegrałem tam żadnej roli itd., a Braun w ogóle o niczym nie wiedział.

Przez kolejne miesiące zastanawiałem się, co tak naprawdę się wydarzyło i kto wtedy dzwonił do Brauna, że po jednym telefonie wszystko się zmieniło. Dopiero z perspektywy czasu zrozumiałem, że oni celowo wsadzili mnie na tego konia, by spektakularnie odstrzelić. Tym bardziej, że wiele miesięcy później Monika Jaruzelska zapytała w wywiadzie Włodzimierza Skalika o podwójne standardy w Koronie, gdzie wszyscy wiedzą o ważnych działaczach partii żyjących w tzw. niesakramentalnych związkach i to po rozwodach, po ślubach kościelnych, po całym tym gównie, który mnie zarzucano. Skalik wtedy odpowiedział, że nie chodzi o grzech, lecz skalę zjawiska. Miał rację. Stałem się zbyt popularny. Moje rolki z wydarzeń Korony osiągały miliony wyświetleń. Po moim przemówieniu w rocznice zgaszenia Chanuki do Brauna dzwonili Polacy z całego świata z gratulacjami. On początkowo nie wiedział nawet o co chodzi, bo kiedy ja tam przemawiałem, jego już dawno nie było. Nikogo z władz partii nie było, bo celowo wrzucili mnie na koniec listy mówców wiedząc, że do tego czasu media się rozejdą i mój głos się nie przebije. A jednak było to najlepsze wystąpienie w moim życiu, po którym oni zrozumieli, że trzeba na mnie uważać, bo nie tylko jestem popularny i zdolny, ale nie ma na mnie żadnych haków. Nie można mnie w żaden sposób kontrolować.

Kończąc zatem podkreślam, że do końca zachowałem się lojalnie i wykorzystałem wszystkie ścieżki, by się porozumieć i nie tworzyć podziałów. Ktoś jednak wydał na mnie zlecenie. Ktoś ważniejszy od Brauna, któremu jednak Braun się kłania w pas, bo świadomie zgodził się zniszczyć jednego z najlojalniejszych sobie ludzi. Człowieka, który już w 2015 r. był szczerze zaangażowany w jego kampanię prezydencką. Pisałem wtedy, że ten 1% głosów to obraz nędzy i rozpaczy Polski, która nie jest gotowa na takiego męża stanu. 90% z Was w ogóle wtedy o nim jeszcze nie słyszała, a dziś macie czelność pisać mi, że byłem nikim w otoczeniu Brauna. Przede wszystkim byłem człowiekiem, który zapraszał Brauna na wywiady od 2011 r. i to przed moją kamerą rozmowy z Braunem osiągały setki tysięcy wyświetleń. W czasie, gdy w Internecie nie miałem żadnej konkurencji, bo nie było jeszcze żadnego wRelau, czy innych Mediów Narodowych. To także powód, dla którego wierzyłem Braunowi do końca i licząc na naszą wieloletnią znajomość pozwalałem sobie na pełną szczerość w rozmowie z nim. On tymczasem kłamał patrząc mi w oczy. Kłamał nawet o Czarneckim mówiąc, że ledwie zna tego człowieka.

Gdy zaczęli pisać do mnie masowo ludzie wyrzuceni, bądź oszukani przez Koronę sugerując, abym pozbierał to środowisko, miałem duże opory. Nie chciałem wracać do polityki. Dobrze mi się powodziło. Dużo nagrywałem i miałem spokojne sumienie. Pod każdym video pojawiały się jednak Wasze komentarze, żebym przestał już tylko mówić, a zaczął działać i organizować ludzi. Wziąłem sobie to do serca, jednocześnie rezygnując z dobrego życia, które ledwo co sobie zbudowałem. Nie pozwolę zatem, by jakaś banda fanatycznych sekciarzy obrażała mnie teraz i pisała, że jestem agentem, który dzieli prawicę. Ja tę prawicę, wy skończeni durnie, próbuję uratować, zanim zrozumiecie, że Braun to kolejny Wałęsa, w którego równie mocno przecież uwierzyliśmy. Chcę zebrać tych odważnych Polaków, którym nie jest wszystko jedno, a dla których nigdy nie będzie miejsca u takich jak Braun, czy Mentzen. Chcę dać Polsce wybór i ten wybór musi być gotowy do czasu, gdy poznacie prawdę o tym, w czyich rękach jest już kolejna "antysystemowa" partia, o której piszecie dzisiaj: "tylko oni"."

Piotr Korczarowski.

(Skopiowane z FB Piotr Korczarowski).
4907
Piotr Piotr

"zbierali podpisy, ale też byłych działaczy PJJ Rafała Piecha, dawnych członków Samoobrony i LPRu, ludzi Mirosława Piotrowskiego i Ruchu Antywojennego" 🤪 🤪 🤪

Piotr Piotr

postępują wedle najlepszej szkoły budowy fanatycznej organizacji politycznej. 🤪 🤪 🤪

piotr2019

Panie Piotrze, z podziwem patrzyłem na Pana i Pana lojalność wobec G. Brauna. Ukazuje Pan tutaj kilka faktów, które miejsca mieć nie powinny. Zdaję sobie sprawę, ze GB nie jest łatwym człowiekiem a ubóstwianie go jest jedną z najwiekszych pomyłek... Jest człowiekiem i dlatego popełnia błedy. Jednak, co muszę podkreslic, Pan takze je popełnia i to wcale Pan anie przekresla.... Nie jest nieskazitelny. Stało się wiele złego i wspólczuje Panu, ale proszę "nie wkladać kija w szprychy", gdy jest szansa na "wysadzenia układu z siodła"....Polska, moze to zabrzmi patetycznie, z Bożą pomocą, ma szansę...

Norbert Hamziuk

głupi, kto w ludzi wierzy,
od chrztu Polski 966 tą prowincją cesarstwa rządzą ci, co mają rządzić