Po rozwiązaniu kwestii żydowskiej rekami niemieckich nazistów, sfabrykowanych przez mistyczne wizje Żydów sefardyjskich mogłoby się wydawać, że w powojennej Polsce problem motłochu nie istnieje. Jednakże Państwowe Gospodarstwa Rolne (PGR-y) oraz dyskusyjne kluby filmowe wraz z wszelkiej maści organizacjami i grupami przyparafialnymi po Soborze Watykańskim II rozpoczęły masową produkcję motłochu, która swoje apogeum osiągnęła w pokoleniu „gimba” zainicjowanego przez najsłynniejszego żyda wśród prezydentów Polski Aleksandra Kwaśniewskiego. „Bękarci judaizmu” pozostają lektura obowiązkową dla umiejących czytać Polaków.

wordpress.com

Motłoch wytworem i narzędziem politycznej ideologii judaizmu społecznego.

„Freud twierdził, że ponieważ „dążący do przyjemności i ślepo niszczycielski motłoch” nie jest w stanie kontrolować swych instynktów i jest odporny na kulturę, muszą go kontrolować „klasy wyższe”. Zgodzili się z nim entuzjastycznie W.B. Yeats i T.S. Eliot. Obydwaj uważali, że wykształcenie powinno być zastrzeżone dla elit, pozostały zaś inwentarz rasowy należy ulepszać poprzez systematyczną sterylizację. Wolności i postępu rozumu nie uważano już za wartości uniwersalne, lecz za przywilej elit. Wiarę w elity dzielił już tylko niewielki krok od „nadczłowieka” Nietzschego i Shawa, Freudowskiego „superojca”, czy wszelkiego rodzaju hierofantów, dyktatorów lub liderów charyzmatycznych. Motłoch miał odegrać jedyna odpowiednią dla siebie rolę: narzędzia historii.
Społeczeństwo, zamienione w motłoch, w lumpenproletariat, pozostające na garnuszku filantropów, dawało tym ostatnim nieograniczone możliwości uwodzenia i manipulowania nim. Wygłodzone, upokorzone i wydziedziczone społeczeństwo …

52 tys.